Był taki czas, w którym wiele osób zdecydowało się na zaciągnięcie kredytu hipotecznego, ale walutowego. Wybór padł na walutę szwajcarską. Z różnych powodów. Niestety po pewnym czasie okazało się, że nie była to do końca trafna decyzja. Dlaczego? Jak aktualnie jest z kredytami we frankach?
- Walutowe kredyty hipoteczne – charakterystyka produktu
- Przełomowy rok 2015 i konsekwencje decyzji SNB
- Obecna sytuacja kredytobiorców walutowych
Walutowe kredyty hipoteczne – charakterystyka produktu
Zanim przejdziemy do omówienia tego, jak wygląda obecnie sprawa kredytów frankowych, musimy wyjaśnić, czym w ogóle są i co wpłynęło na to, że zmieniło się wiele w tym zakresie.
Kredyt we frankach to po prostu kredyt walutowy. Co to oznacza? Po prostu tyle, że zaciągany jest w walucie innej niż krajowa. Dawniej często decydowano się na tego typu rozwiązanie, ponieważ oprocentowanie kredytów walutowych było znacznie niższe niż w złotówkach. Wszystko z uwagi na niskie stopy procentowe w Szwajcarii. Dzięki temu wiele osób decydowało się na tego typu rozwiązanie. Oczywiście musieli brać pod uwagę tzw. ryzyko kursowe, ale frank szwajcarski charakteryzował się tym, że był stosunkowo stały.
Właśnie dlatego niewiele osób martwiło się tym, że koszty kredytu i całe zobowiązanie wzrosną, a więc i raty kredytu staną się wyższe. Zwłaszcza że wyróżnić można było dwa rodzaje kredytów walutowych, z czego jeden z nich stał się niebezpiecznym dla kredytobiorców.
Kredyt indeksowany do waluty obcej
Kredyt walutowy można było wziąć indeksowany, a więc zaciągany na kwotę wyrażoną w PLN, a następnie dopiero przeliczany na CHF. W takim wypadku raty były spłacane w złotówkach. Ich wysokość podawana była w obcej walucie, którą przeliczano na PLN po kursie w dniu spłaty. Kurs mógł być średni lub z uwzględnieniem spreadu. W takim wypadku jednak różnice między kursem kupna i sprzedaży powodowały drastyczny wzrost zadłużenia.
Kredyt denominowany w walucie szwajcarskiej
Kredyt denominowany zaciągany był na określoną kwotę waluty obcej. Dopiero przy przyznaniu kredytu był przeliczany na złotówki. Czasami powodowało to zmniejszenie wysokości kredytu, ale nieznaczne. W praktyce oznaczało to, że kredytobiorca zaciągał zobowiązanie wprost w CHF, a bank wypłacał mu równowartość w złotych.
Przełomowy rok 2015 i konsekwencje decyzji SNB
Niestety 15 stycznia 2015 roku Szwajcarski Bank Narodowy ogłosił, że kończy ze sztywnym powiązaniem narodowej waluty z euro. Dzień ten określany jest mianem „czarnego czwartku”. Decyzja SNB pociągnęła za sobą konsekwencje dla osób spłacających kredyty, zwłaszcza hipoteczne. Kredytobiorcy, którzy zdecydowali się na kredyt w szwajcarskiej walucie, której kurs dotąd pozostawał na niskim poziomie, zmuszeni zostali płacić znacznie wyższe raty. W związku z tym wiele osób straciło niemalże wszystko.
Nie tylko raty wzrosły, ale i wartość nieruchomości znacznie spadła. Zdarzały się przypadki, że ludzie mimo że spłacali kredyt od wielu lat, nagle musieli oddawać znacznie więcej. Sumarycznie zadłużenie okazywało się znacznie większe niż wartość nieruchomości.
Wzrost kursu i jego wpływ na zadłużenie gospodarstw domowych
W ciągu kilku godzin po ogłoszeniu decyzji kurs CHF wzrósł z poziomu około 3,50 PLN do blisko 5,00 PLN. Dla kredytobiorców oznaczało to, że rata miesięczna mogła wzrosnąć nawet o 40–50%. W przypadku kredytu na 300 000 zł to różnica wynosząca kilkaset złotych miesięcznie – często przekraczająca możliwości budżetowe przeciętnej rodziny.
Rola prawników w obronie frankowiczów
W obronie klientów przed bankami, które skorzystały na takim obrocie sytuacji na rynku szwajcarskim, stanęli prawnicy. Prowadzą sprawy przeciwko wielu instytucjom. Sprawdzić je można na stronie: kpsi.pro/kredyty-frankowe. Dzięki temu wiadomo, wobec których z banków toczą się sprawy o odzyskanie nienależnie świadczonych na ich rzecz pieniędzy przez frankowiczów.
Obecna sytuacja kredytobiorców walutowych
Aktualnie, dzięki tzw. „ustawie antyspreadowej” pomoc „frankowiczom” ma być bardziej realna. Banki mają zwrócić nienależnie pobrane spready. Klienci i instytucje finansowe są zachęcani do przewalutowywania kredytów. Prawnicy pomagają kredytobiorcom egzekwować od banków nienależnie pobrane świadczenia. Dotyczy to zarówno wpłaconych już środków, jak i kolejnych.
Droga sądowa i precedensowe orzeczenia
Wiele spraw trafiło do sądów. Orzecznictwo polskich sądów, a także Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zmierza w kierunku uznania wielu klauzul umownych za abuzywne. W praktyce oznacza to możliwość unieważnienia umowy kredytowej lub usunięcia z niej zapisów dotyczących powiązania z kursem CHF. Kredytobiorcy mogą domagać się zwrotu nadpłaconych rat lub przekształcenia kredytu w złotowy.
Ugody pozasądowe jako alternatywa
Część banków decyduje się na zawieranie ugód pozasądowych. Takie rozwiązanie pozwala uniknąć długotrwałych procesów i daje kredytobiorcy szybszy zwrot części środków lub przewalutowanie kredytu na preferencyjnych warunkach. Nie każda ugoda jest jednak korzystna – warto dokładnie przeanalizować jej warunki przed podpisaniem.
Wpływ kursu franka na bieżące zobowiązania
Pomimo upływu lat od „czarnego czwartku” kurs CHF wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie – w okolicach 4,50–4,70 PLN. Dla kredytobiorców, którzy nie zdecydowali się na przewalutowanie ani drogę sądową, oznacza to kontynuację spłaty wysokich rat. Niektórzy spłacają kredyt od kilkunastu lat, a kapitał pozostały do spłaty wciąż przewyższa wartość nieruchomości.




Z tego co się orientuje wielu frankowiczów już się jakoś poradziło, a sprawa falami wznosi się i opada na popularności. Z jednej strony współczuje tym ludziom, w drugiej, no cóż, najwyraźniej zabrakło logicznego myślenia